Temat wydaje się absurdalny? A wcale taki nie jest, bo kawałek taśmy klejącej i domowy piecuch mogą nam dostarczyć całkiem niezłej zabawy:)
Jakikolwiek opis sztuczki wydaje się zbędny, jednak w kilku słowach przedstawię na czym ona polega na wypadek usunięcia filmu.
Trik sprawdza się na większości kotów. Nie działa jedynie na kotach martwych, sztucznych i na tyle sprytnych, że same zdejmą z siebie taśmę:)
Najlepszą taśmą wydaje się taśma do oklejania kartonów. Jest ona szeroka i nie trzyma tak mocno, że po jej ściągnięciu kot zostanie pozbawiony sierści. Potrzebujemy kawałka o długości około 15cm.
Przyklejamy go do różnych części ciała kota, ale robimy to z głową, bo sierściuch z zaklejonym nosem i pyszczkiem na pewno długo nam nie posłuży;)
Ogólnie zasada jest taka, że taśma będzie jakby odpychała kota tzn. przyklejona z prawej strony jego boku spowoduje, że będzie on chodził do przodu lewą stroną ciała. Najlepsze miejsca do testów to brzuch, boki, kark, klatka piersiowa i czubek głowy (pomiędzy uszami).
Nie przesadzajmy z tym eksperymentem! Kot w całości oklejony taśmą to już przegięcie. Kiedy zobaczymy, że ma już dosyć zostawmy go w spokoju! Zieloni nie śpią;)