Idziemy na spacer ze znajomymi, w pewnym momencie zauważamy w przydrożnym rowie leżącą puszkę po napoju. Mówimy „O! Całe szczęście, że znaleźliśmy tą puszkę, bo chce mi się pić”, bierzemy ją do rąk, chwilę się nią bawimy, po czym ją otwieramy jakby to była zupełnie nowa puszka prosto ze sklepu. Widok min naszych znajomych – bezcenny.
Jak zrobić taką sztuczkę?
Potrzebujemy
- Puszkę napoju gazowanego.
- Czystą (bez linii i kratek) kartkę.
- Czarny marker.
- Nożyczki.
Jak zrobić
Z boku puszki, w jej górnej części (najlepiej po przeciwnej stronie prawdziwego otworu, przez który pijemy) robimy niewielką dziurkę, taką, abyśmy mogli ją, w odpowiednim momencie, zatkać palcem. Przez nią wylewamy trochę napoju, następnie lekko zgniatamy puszkę, wgniecenia spowodują, że puszka będzie wyglądała jak naprawdę opróżniona.
Z kartki papieru wycinamy kawałek o kształcie odpowiadającym otworowi, przez który pijemy. Następnie malujemy go na czarno i umieszczamy w miejscu otworu.
Kolejny krok to udanie się na trasę naszej wycieczki, na którą niedługo zabierzemy naszych, niczego nieświadomych, przyjaciół. W odpowiednim miejscu układamy puszkę.
Efekt końcowy
Spacerując ze znajomymi znajdujemy „niby” opróżnioną puszkę. Chwytamy ją tak, żeby kciukiem zatkać dziurkę z boku puszki. Podnosimy ją do góry, pokazujemy innym, że jest wgnieciona i otwarta (kawałek kartki pomalowany na czarno, z pewnej odległości będzie wyglądał jak otwór w puszce).
Zaczynamy trząść napojem, uważając przy tym, by picie w środku za mocno nie chlupało, bo gdy inni to usłyszą zorientują się, że coś tu nie gra. Potrząsanie spowoduje uwolnienie się z napoju dwutlenku węgla, w puszce wzrośnie ciśnienie i wyprostuje wgniecenia.
Na koniec zręcznym ruchem usuwamy czarny kawałek kartki i pokazujemy znajomym, że „naprawiliśmy” otwór. Otwieramy puszkę i możemy spokojnie się napić:)
Puszka nie powinna zbyt długo leżeć w trawie, gdyż mogą się do niej dobrać mrówki lub pszczoły.