Poniższe metody sprawdzają się, kiedy wgniecenie nie znajduje się w miejscu grubej blachy czy też fabrycznego odkształcenia np. nadkole. Lepiej nie próbować, gdy załamaniu towarzyszy uszkodzenie lakieru. Sposoby są stosowane w warsztatach samochodowych.
Metoda 1
Potrzebujemy:
- Zapalniczka / Inny płomień
- Sreberko trochę większe niż wgniecenie w samochodzie
- Gaz do zapalniczki / Zamrażasz (więcej niż -60C) / Sprężone powietrze (najczęściej dwutlenek węgla CO2. Puszkę wystarczy odwrócić do góry nogami, żeby zamiast dmuchawy uzyskać zamrażasz) 15zł
Jak to zrobić:
Na miejsce wgniecenia przyklejamy folię aluminiową tak, aby obejmowała swą powierzchnią wielkość wgniecenia. Następnie źródło ognia przybliżamy do tej folii, aby odpowiednio nagrzać karoserię i nie zniszczyć jej płomieniem. Trochę to powinno trwać, dlatego może lepiej nie korzystać z zapalniczki, bo mogą nas palce boleć od ciągłego trzymania spustu gazu.
Kiedy blacha dobrze się nagrzeje (im mocniej tym lepiej) szybkim ruchem odrywamy folię i na wielkość wgniecenia pryskamy zamrażaczem przez kilka sekund (5-10). Po chwili karoseria powinna powrócić do pierwotnego kształtu. Jednak jeśli tak się nie stanie to szybko ponawiamy operację, aż do skutku.
Metoda 2
Potrzebujemy:
- Suszarka do włosów
- Gaz do zapalniczki / Zamrażasz (więcej niż -60C) / Sprężone powietrze (najczęściej dwutlenek węgla CO2. Puszkę wystarczy odwrócić do góry nogami, żeby zamiast dmuchawy uzyskać zamrażasz) 15zł
Jak to zrobić:
Sposób podobny do powyższego z tą różnicą, że zamiast ognia wgniecenie ogrzewamy przez parę minut zwykłą suszarka, więc nie potrzebujemy folii aluminiowej. Co robić dalej - patrz wyżej. |