Ale właściwie, po co podpalać cukier? Ano po to, żeby położyć go potem na lody. Z kolei te, gdy zapłoną żywym ogniem, będą wyglądać bardzo efektownie i na pewno wzbudzą zainteresowanie znajomych. A więc do dzieła!
Co potrzeba
Cukier w kostkach, czyli tak zwana „bombonierka dla teściowej:)” jest lepszy od sypkiego, gdyż możemy z niego zrobić ciekawą kompozycje na wierzchu lodów, łatwiej będzie go nam podpalić i kostkę zawsze możemy ściągnąć i odłożyć na bok, aby lody nie były za słodkie. Zwykłego cukry raczej nie zapalimy, dlatego potrzebujemy jednego z dwóch najpowszechniejszych składników – spirytus lub popiół z papierosa.
Jeśli mieliśmy w domu spirytus, ale, powiedzmy, mąż zastosował się do reguły „każdy Polak kocha C2H5OH” i urządził sobie świętowanie wraz ze znajomymi wygranej ulubionej drużyny to wtedy będziemy musieli ratować się popiołem z papierosów. Po takiej imprezie nie powinniśmy narzekać na jego brak.
Podpalanie
Kostkę cukru maczamy przez chwilkę w spirytusie, potem kładziemy ją na wierzch lodów i podpalamy zapalniczką. Byle nie za szybko, bo lody zdążą się roztopić, a znajomi dostaną już tylko ciepłą śmietanę z dodatkami.
Drugi sposób to ułożenie kostek na lodach i posypanie ich popiołem. Następnie przytrzymujemy ogień w pobliżu kostek i po chwili powinny się nim zająć. Najlepiej posypać kanty kostek, ponieważ wtedy łatwiej będzie nam je podpalić.
Lody oczywiście możemy dodatkowo udekorować, żeby wyglądały jeszcze ładniej. A! No i nie radzę jeść jeszcze płonących kostek cukru;) |